Prawdziwy 'rodzynek' naszej rodzimej blogosfery - Dominika Fetraś. Entuzjastka kuchni i mody, która swoim stylem i zdolnościami kulinarnymi zachwyca.

The Talk namówiło Dominikę, aby uchyliła rąbka tajemnicy – skąd w jej życiu wzięła się miłość do gotowania i mody. Wszystkie smaczne przepisy i przepiękne stylizacje można podglądać na blogu naszego gościa – Kitchen Couture.

Skąd się wzięła Twoja pasja do jedzenia I mody? Czemu akurat te dwie rzeczy?

Skąd się wzięła? Z życia. Coś trzeba jeść i w coś się ubrać. (śmiech) A tak serio takie połączenie wydało mi się dość jasne. Mój blog nazywa się ‘Kitchen Couture’ czyli kulinarne krawiectwo.

Zarówno w kuchni jak i pracowni, wszystko zaczyna się od przepisu/projektu I doboru składników/ materiałów a wynik końcowy zależy od wprawnej ręki mistrza. Wielkim balom od zawsze towarzyszyła obłędna kuchnia, a eleganckim kolacjom, wspaniałe kreacje. Te dwa światy przenikają się na co dzień i są od siebie zależne.

Takie połączenie jest też bardzo widoczne w tegorocznych projektach Chanel czy Moschino. Karl Lagerfeld zorganizował swój poprzedni pokaz w supermarkecie, gdzie między innymi pokazał torebki wyglądające jak karton na mleko, a Jeremy Scott upodabnia swoje projekty do fastfoodowych przysmaków. Najwyraźniej więc nie ja jedna tak to widzę 😉

Co ukształtowało Twój styl ubierania się?

Ojej. To jest bardzo trudne pytanie ponieważ jestem właśnie w ogniu rewolucji!

Przez wiele lat byłam wierna cukierkowym stylizacjom inspirowanym Marią Antoniną i modą lat 50tych, ALE w tym roku moja garderoba weszła w okres transformacji.

W mojej szafie królują teraz stonowane kolory. Na co dzień ubieram się głównie w biele, beże, szarości, czerń i najmodniejszy w tym sezonie kolor khaki. Do tego kapelusz, duża torba i wygodne buty (wstyd się przyznać, że pierwsze trampki kupiłam dopiero dwa lata temu…) Przez ostatnie lata poruszałam się prawie wyłącznie na szpilkach. Teraz zaprzyjaźniam się ze sportowym obuwiem, a moimi najlepszymi przyjaciółmi stały się biały t-shirt i jeansy.

Stało się tak chyba dlatego, że 30tka gdzieś tam na horyzoncie. Ostatnie lata nauczyły mnie cierpliwości i pokory. Wyciszyłam się wewnętrznie i zewnętrznie. Nie jestem już disneyowską księżniczką. Obecnie stawiam na klasykę i proste rozwiązania.

Gdzie lubisz chodzić na zakupy?

Lubię latać! (śmiech) Tak się szczęśliwie złożyło, że mam dom na północy Hiszpanii. A wokół domu swoje ulubione miejsca na spacery, lunche i zakupy. Często zaglądam do butików takich jak Bimba&Lola, Purificacion Garcia, Adolfo Dominguez czy Dolores Promesas ale to tylko niektóre z moich ulubionych hiszpańskich marek. A jeśli jestem w Polsce? To i tak pozostaję wierna Hiszpańskim krawcom. Moim ulubionym sklepem na spontaniczne zakupy w Warszawie jest bowiem Zara!

10584133_10205014030129114_2107894841_n

Skąd bierzesz pomysły na przepisy? Podglądasz innych profesjonalnych kucharzy czy wszystkie przepisy wymyślasz sama?

Mam otwarty umysł. Staram się inspirować wszystkim co mnie otacza. Czasem wystarczy, że potknę się na ulicy o wystawioną tablicę z menu albo usłyszę czyjeś wspomnienia kulinarne z dalekich podróży w radio. Kiedy jestem w restauracji zawsze bardzo dokładnie studiuję kartę. Często sprawdzam w Internecie co serwują znane restauracje za granicą. Oglądam programy kulinarne i telewizyjne show z jedzeniem w tle. Kupując mięso, pytam rzeźnika o jego prywatne przepisy, jak z resztą w każdym innym specjalistycznym sklepie. Kiedyś pracowałam w restauracji. Pamiętam, że to właśnie tam poznałam klasyczne przepisy na polędwicę wellington i boeuf bourguignon, obecnie jedne z moich ulubionych dań mięsnych. Do tej pory przyjaźnię się z tamtejszą Szefową Kuchni. Jak się spotykamy to prędzej czy później zawsze rozmawiamy o jedzeniu.

Jak się naprawdę lubi jeść to się chce jeść dobrze. A mi najbardziej smakuje moja domowa kuchnia więc ciągle muszę się uczyć nowych rzeczy.

Czy chciałabyś mieć własną restaurację? Jaką kuchnie byś w niej serwowała? A może masz inne marzenia?

Bardzo chciałabym założyć restaurację z moją przyjaciółką restauratorką, ale niestety jest ona właśnie w podróży dookoła świata, więc plany te muszą jeszcze trochę poczekać…. Ja jestem ogromną fanką kuchni hiszpańskiej, ona dla odmiany włoskiej. Na pewno byłoby więc w klimacie Śródziemnomorskim.

Na razie nic więcej nie mogę powiedzieć, żeby nie zapeszyć.

Wiemy, że często odwiedziasz Hizpanię. Co Cię urzeka w tamtejszej części świata. Aspekty kulinarne czy modowe?

Hm… Moim ulubionym miastem w Hiszpanii jest San Sebastian. To chyba najbogatsze miasto w kraju, a co za tym idzie najpiękniejsze. Łączy w sobie architekturę Paryża i klimat Monako a w świecie słynie z Festiwalu filmowego jak w Cannes.

Spacer po tamtejszej promenadzie przypomina wizytę na Fashion Week w Mediolanie. Bardzo odpoczywają mi tam oczy… Gdziekolwiek się nie spojrzy jest pięknie!

Hiszpanki z północy mają wspaniały styl. Jest jednocześnie kobiecy, tajemniczy, seksowny niezwykle elegancki i prosty. Kobiety są zadbane a jednocześnie bardzo naturalne. Ten wdzięk to coś, czego się nie da nauczyć czy kupić, ale przede wszystkim nie da się nim nie zachwycić!

Jeśli natomiast chodzi o jedzenie….

San Sebastian to kulinarna mekka amatorów dobrej kuchni. Miejsce pielgrzymek łakomczuchów z całego globu.

Trzy z dziesięciu najlepszych restauracji na świecie wg. Przewodnika Miechelin znajdują się w Hiszpanii z czego aż dwie w San Sebastian- a mianowicie Mugaritz i Arzak. Obie te restauracje od lat grzeją się w blasku 3ech gwiazdek Michelin, ale takich gwiazdek w San Sebastian jest znacznie więcej. A konkretnie najwięcej na świecie.

W całej Polsce dla wyjaśnienia jest tylko 1 gwiazdka. I to od roku. Elena Arzak optymistycznie zapewniała mnie, że teraz Wojciech Amaro ma szansę rozsławić naszą rodzimą kuchnię w świecie, albo przynajmniej przetrzeć szlaki pozostałym restauratorom, ale póki co, nie ma co marzyć. Możemy się jedynie od Hiszpanów uczyć.

Taka kolacja pod gwiazdozbiorem Michelin to chyba spory wydatek? A co w San Sebastian jest dla zwyczajnych turystów?

Kolacja w najlepszej restauracji świata, to z całą pewnością logistyczne wydarzenie i ogromny wydatek… Ale to nie te gwiazdki są w San Sebastian największą atrakcją! Kraj Basków słynie przede wszystkim z przekąsek nazywanych pintxos (czyt.pinczos). Jest to wyrafinowana forma tapasów. Zwykle sprzedawane są w postaci kanapeczki, tarty czy szaszłyka. Taki delikatesowy smakołyk na kilka gryzów. Sprzedawane są w tawernach, których na jednej tylko ulicy potrafi być ponad 20! Jeden pintxo kosztuje zwykle ok. 2 euro, wszystkie wyglądają jak dzieła sztuki, I muszę powiedzieć, że moje podniebienie nie zna niczego smaczniejszego niż pintxos!

Masz jakieś swoje ulubione, popisowe danie?

Czasem bywa tak, że mój narzeczony przy kolacji mówi ‘ to danie na pewno zasługuje na miejsce na liście Twoich top10’. Tylko, że nikt z nas potem nie pamięta o czym była mowa… Ja ogólnie sięgam pamięcią tylko na miesiąc do tyłu, więc w tym miesiącu na pewno udało mi się zrobić przepyszne przegrzebki z pikantną kiełbasą chorizo i doskonałą zupę, krem z kurek.

Moje popisowe drugie danie z tego miesiąca to chyba kalmary faszerowane pomidorami i śródziemnomorskie pulpeciki z indyka. .

A z deserów na pewno zrobiłam furorę tartaletką rabarbarowo-malinową i sufletem czekoladowym. Acha! A przy okazji występu w DDtvn, zachwyciła się moją konfiturą z orzecha sama Magda Gessler, która w podziękowaniu za słoiczek przetworów zaprosiła mnie do siebie na lunch i podała swój prywatny numer telefonu! Także….dla mnie to ogromny zaszczyt i wyróżnienie.

Dla kogo chciałabyś ugotować kolację?

Słyszałaś kiedyś o Uczcie Babette? Jest to historia kobiety, która kiedyś była cenioną szefową kuchni i z jakichś powodów znalazła się na etacie kucharki w duńskiej wiosce.

Codziennie gotowała z kapusty, ziemniaków i cebuli dla swoich ubogich podopiecznych, aż pewnego dnia wyprzedała cały swój majątek i za wszystkie pieniądze jakie miała, wyprawiła dla nich iście królewską ucztę.
Oczywiście nie chciałabym nigdy zbankrutować, ale marzy mi się przygotowanie kolacji charytatywnej, dla osób, które na to zasługują jak nikt inny i dla których będzie to niesamowita odmiana od szarej, niesmacznej rzeczywistości.

A gdybym nie była zaręczona….zaprosiłabym na kolację Ryana Goslinga 😉


The Talk dziekuje Dominice za wywiad i z wielkim entuzjazmem zaprasza na jej bloga, który motywuje do kuchennych i stylowych rewolucji: www.dominikafetras.com

Zapraszmy także na facebook-owy Fanpage, gdzie możecie podglądać codzienne życie Dominiki, które istotnie jest bardzo kolorowe i bogate w inspiracje : www.facebook.com/KitchenCouture

10711739_10205014030249117_2033986388_n