No laski, nie ma opierdalania. Mamy luty i koniec karnawału, od Sylwestra minął więc ponad miesiąc, a zanim się obejrzycie będzie wiosna. Jak wiele z noworocznych postanowień udało Wam się już wcielić w życie? Ostatki to ostateczny moment przyznania się do porażki w temacie. Może stąd wzięła się ta nazwa?

Mi udało się jedno – nauczyć, że postanowienia hurtem średnio się sprawdzają. Zawsze kończy się to tak samo. Długa lista, wypunktowane cele i zamierzenia oraz stworzony w głowie sumienny plan wcielania ich w życie. I chuja. Po sylwestrze obudziłam się na kacu i nie wyobrażałam sobie, aby nie stłumić bólu głowy kieliszkiem wina, za stara jestem na takie postanowienia, że w nowym roku, to ja na pewno będę mniej piła. To odpadło pierwsze. Kiedy przestała mnie boleć głowa – stwierdziłam, że za cierpienie należy mi się papieros. Nie jeden, nie dwa, bo przecież nieudane postanowienie o nie piciu tak mnie wkurwiło, ze wypalić trzeba było całą paczkę. Potem kolejna paczka, a potem poszłam do pracy i zdążyłam o postanowieniu rzucenia palenia zapomnieć (wciąż wraca we flashbackach wraz z obrazem czarnych płuc i rozdętego serca).

Postanowiłam w związku z powyższymi (kosztownymi) nieudanymi postanowieniami, że może chociaż oszczędzać teraz będę. Moja szafa składa się z kompletów ciuchów w tym samym kolorze i fasonie, których przybywa proporcjonalnie do ilości wpływów pensji na moim koncie. To nie ma sensu! – myślę. A potem jedna wyprzedaż, druga wyprzedaż – no przecież tylko idiota by nie skorzystał (pisałam o tym zresztą poprzednim razem). Chuj strzela trzecie z postanowień (wraz z premią za 2015).

No to kurwa chociaż się będę zdrowo odżywiać i wreszcie zacznę dietę! Lunch – ugotuję w domu, może jeszcze uda mi się uratować i trzecie z postanowień, kiedy nie będę zostawiać panu kanapce pliku potwierdzeń za moją opłatę zbliżeniową. Podziałało do wtorku. W środę już nie miałam czasu, bo zaspałam, a skoro plan się posypał, to już za późno, żeby go ratować. BIP BIP, kanapeczka. I tak przez cały styczeń. Do tego niekończący się romans ze słodyczami, bo kiedy codziennie firmowa kuchnia kusi przekrojem ciast i czekoladek, trudno mówić o odchudzaniu. Czy kurwa dzień w dzień ktoś musi mieć jakąś okazję?! Przestańcie się rodzić ludzie, bo mi dupa rośnie!

Przedostatnie postanowienie dotyczyło u mnie oczywiście, jak na samotną laskę przystało, życia uczuciowego – ja się w tym roku na pewno zakocham. Mam jeszcze trochę czasu więc o porażce zawiadomię Was w grudniu.

Jedyne postanowienie jakiego udało mi się dotrzymać to to odnośnie sportu. Z żalem jednak zawiadamiam, że to tylko i wyłącznie dlatego, że robię to już od jakiegoś czasu (podstępnie dodałam to na listę postanowień w tym roku, aby mieć pewność, że coś mi się kurwa uda). To postanowienie udało mi się tylko dlatego, że wykonałam je w chwili w jakiej przyszło mi do głowy. Po prostu któregoś dnia uznałam, że czas podnieść dupę z kanapy i iść się poruszać dla dobrego samopoczucia. I zrobiłam to od razu, dało mi to sporo satysfakcji i od tamtej pory nie wyobrażam sobie, żeby przestać biegać i ćwiczyć. Inaczej czuje się jak gówno, a w mojej wybrakowanej w endorfiny głowie zaczynają szaleć czarne myśli – dwa tygodnie przestoju w ćwiczeniach grożą zakuciem w kaftan lub zabijaniem ludzi (jeśli nie zdążą mnie zakuć w kaftan). W związku z tą przypadłością, właściwie przestaję się martwić o dietę, a w tłusty czwartek, jak zwykle, wpierdolę przynajmniej tyle pączków, ile zdołam unieść i niech mi kurwa ktoś wyrzuci, że mam duży tyłek. To mi jakoś wyrównuje inne mankamenty.

Jaki z tego wniosek? Z postanowieniami jest tak laski, że nie ma co ich wtłaczać w grupowe zestawienia noworoczne. Jeśli coś planujesz, najlepiej zrób to do razu. Rzucasz palenie? Nie kończ tej paczki, którą masz w kieszeni. Przechodzisz na dietę? Ani się waż wpierdalać popcorn pod osłoną kinowej ciemności. Chcesz skończyć z tym kolesiem, który i tak nigdy nic do Ciebie nie poczuje, ale pukać to Cię i owszem by chciał? – zablokuj go i przestań się oszukiwać, że kiedyś coś do Ciebie poczuje. Przestać się oszukiwać laski, to podstawa, bo oszukując siebie, jedynie siebie robimy w chuja.

Laska